Papalagi

TADEUSZ WEŁYCZKO „Papalagi”

Elegia

Prace Wandy Czelkowskiej warte są nie tylko przypomnienia, ale odkrycia. Po lawinie lat osiemdziesiątych, która odsunęła dalej niż przypuszczamy poprzednie dekady, zmieni się zapewne hierarchia jakości, tak jak zmienia się nasze poczucie smaku. Teraz czas przypomnieć twórczość artystów wysokiej klasy, o których dotychczas milczano. Dlaczego rzeźby Czelkowskiej nie zrobiły należnej im kariery we właściwym czasie, jest zagadką, pomimo tego że Czełkowskiej nigdy na karierze nie zależało. Kobieta — rzeźbiarz, która nie powiela własnego ciała, która posiada słuch absolutny i ścisłość myślenia, to rzadkie zjawisko. Ale cuda się zdarzają, choć rzadko i niechętnie — zwłaszcza w dziedzinie tak trudnej do określenia jak współczesna rzeźba. „Rzeźba” jest słowem, którego w zasadzie nie należałoby używać za często. Jest to słowo kultowe. Zbyt wiele znaczy dla orientacji w świecie, zbyt wielu mocy dotyczy. Jego idea pozostaje najbardziej boska, jako pojęcie jest jednak wyjątkowo zdezintegrowane; każda praktycz­nie wybitna współczesna indywidualność nadaje mu odmienne znaczenie.

Rzeźba — a więc poczucie własnego ciała, masy i ciężaru ciała, poczucie równowagi, sąsiedztwa w przestrzeni i kierunków, wreszcie — poczucie mocy. Rzeźbą jest w równym stopniu dzban, co ludzki tors. Rzeźbą jest muszla i brzeg morski, Rzeźba tworzy odpowiedniość dla działających sił — w tym sensie jest formą. Nie w sensie kształtu.

Wanda Czełkowska

Rzeźba Czelkowskiej należy do starej arystokratycznej rodziny. Jej mitycznych paranteli poszukiwano w sztuce Etrusków i na preromańskich tympanonach. „Głowy” Czełkowskiej z lat sześćdziesiątych mają również cały, rozpoznawalny z dzisiejszej perspektywy na pierwszy rzut oka, czar swoich czasów. Oszczędnie modelowane, przepełnione dobrą energią, siłę wyrazu czerpią z wnętrza. Wyposażono je w wystarczającą ilość wolnej woli do wyrażenia napięcia psychicznego. Szlachetnością kształtów przypominają stare instrumenty muzyczne, są to zresztą osoby bardzo muzykalne. Satysfakcję sprawia zawarta w nich potencjalna energia, którą — mówiąc metaforycznie — owocują.

Rzeźbom tego okresu towarzyszy rysunek, traktowany zawsze jako tożsamy z rzeźbieniem. Rysowanie — rzeźbienie odstania wyraziście czystość myślową, chciałoby się powiedzieć, bezwzględność podejmowania idei. Bardzo istotny jest dla niego rodzaj  materiału: czy jest to tusz, czy węgiel, surowe czy zagruntowane płótno. Energia, która w bryle rzeźby promieniowała z wnętrza, niejako potencjalnie obecna, w rysunku ujawnia się w skupiskach i w kumulacji napięć, w sprzecznościach myśli i instynktu, konstrukcji i odruchów ręki. W tym sensie rysunek uzupełnia naszym oczom rzeźbę, rozjaśnia jej hybris. Obie te dziedziny to dwa oblicza tego samego procesu rzeźbienia. Niepowtarzalna wartość rysunków, ich większy ciężar gatunkowy w tym, iż unaoczniają konkretność myślenia — czucia. Odsłaniają w ten sposób dynamiczną strukturę rzeźby, której ukrytych napięć i konfliktów zaledwie domniemywaliśmy.

Około roku 1966/7 pod wpływem osiągnięć rysunkowego rzeźbienia wylania się pierwsza idea głów Stołu. Bezkompromisowość unaocznionego w rysunku procesu wpływa na modelunek „Głów”: ich powierzchnię drążą otwory, ich bryła staje się bardziej ażurowa, coraz bardziej aktywna. „Głowy” tracą zindywidualizowane rysy.

W pierwszej połowie lat 70-tych powstają dwie najważniejsze chyba prace Czełkowskiej: „Stół” (1968-71) i „Ściana” (1975-76).

Źródła napięć i konfliktów przetransponowane w logikę układu — to idea Stołu. „Stół” przenosi konkretność myślenia — czucia rzeźby rysunkowej w pewien ściśle określony szkielet formalny, wykładnik ideowy ze stali, gipsu. Osiemnaście egzemplarzy tej samej zmultiplikowanej Głowy ustawiono w stałym, na zawsze określonym układzie białych i czarnych pól. Stała ilość elementów układu oraz stałe wymiary sprawiają, że Stół można odtworzyć w dowolnym miejscu — takie jest jego podstawowe znaczenie. Wystarczy znajomość danych, aby dokonać jego rekonstrukcji. Nie można natomiast powiększać go ani pomniejszać — formuła zaklęcia znajduje się właśnie w proporcjach i w skali konstrukcji. Stół nie ma w sobie niczego pomnikowego, jest zdarzeniem.

Wanda Czełkowska i Marta Tarabuła

Wrażenie jakie sprawia jest pełne dynamiki, ilość konfiguracji — nie tyle przedmiotowych, ile psychicznych — jest praktycznie nieskończona. Istnienie Stołu jest istnieniem konkretnym idei. Jest to zarówno model idei, jak konkretny dowód jej obecności. W tych granicach niczego więcej nie można orzec. Jest to sytuacja, w której zarówno słowo jak idea są twardą monetą, a sztuka utożsamia się z myślą filozoficzną.

Jakość graniczna, przy której słowo jest „twardym słowem”, myśl jest absolutem, będzie kryterium odniesienia do obydwu realizacji Czełkowskiej — Stołu i Ściany. Koncepcja Ściany, być może najbardziej niezwykłego dzieła artystki, wiąże się ściśle z doświadczeniem procesu rysowania — rzeźbienia. Jest to konstrukcja z różnowymiarowych blejtramów obciągniętych płótnem, zbitych w kwadrat o wymiarach 2,70 m x 2,70 m, opatrzonych sztabami żelaznymi i 64-a śrubami o przekroju 10 mm. Płaszczyzna Ściany wspiera się na rusztowaniu z żelaznych kątowników o długości 90 cm.

Jeśli każdy Stół byt modelem idei, modelem matematycznym, preegzystującym w Idei wiecznie powtarzalnym konkretnym zdarzeniem, to Ściana jest tą Ścianą — bytem jednostkowym. Istnieje tylko ta Ściana, która bynajmniej nie jest tylko ścianą lecz pełnym obiektem rzeźbiarskim i określoną sytuacją. Niezwykłość tego obiektu polega na tym, że nie ogranicza się do metafory granicy — powierzchni, lecz jest konstrukcją przestrzenną, która ujawnia całość działających na nią sił. Przejmująca realność Ściany jest związana z doświadczeniem pracy spajających ją elementów i sił. Tak jak we wszystkich wspomnianych dziełach Czełkowskiej, statyka i równowaga są pozorne. Napięcie działających mocy doprowadzono do maximum. Ściana jest ostatecznym rozwiązaniem artystycznym dramatu dojrzewającego w rysunku — rzeźbie od drugiej polowy lat 60-tych.

Lico ściany pokrywają rysunki dwunastu głów, opakowanych i związanych sznurem. Płaszczyzna pola rysunkowego jest poprzecinana podziałami, które tworzą krawędzie blejtramów, spięta śrubami, wzmocniona żelaznymi listwami. Metaforyka Ściany opiera się na motywie zniewolenia i to znaczenie, przeprowadzone z bezwzględną logiczną ścisłością jest również zasadą jej konstrukcji. Nic dziwnego, że w połowie lat siedemdziesiątych dowód tak absolutny nie znalazł większego echa, W moim przekonaniu rzeźba Ściany jest jednym z nielicznych wybitnych i całkowicie oryginalnych odpowiedników motywu Ukrzyżowania w naszej sztuce, tak bogatej w jego synonimy. „Wziąwszy pod uwagę, iż jest to rzeźba, mamy do czynienia z dziełem wyjątkowym.

Innym rodzajem dowodu na to, jak dalece myślenie rzeźbiarskie Czelkowskiej odbiegło od tradycyjnych pojęć jest niezrealizowany do dziś projekt „Bezwzględnego wyeliminowania rzeźby jako pojęcia kształtu”. 66 płyt betonowych plus przestrzeń plus 66 punktów oświetleniowych zbudowałoby pełną dynamicznej równowagi i energii rzeźbę absolutną.W rzeźbie Czełkowskiej ciekawą rzeczą jest zmysł proporcji. Nie zewnętrznej proporcjonalności, której wrażenie można uzyskać przez właściwe zakomponowanie. Proporcja „wewnętrz7ia” wzbudza wrażenie harmonijnego rozwoju. Nie da się jej umiejscowić ani opowiedzieć. Trzeba doświadczyć siły sugestii wszystkich elementarnych energii, sugestii której poddajemy się naturalnie, jakby z istoty rzeczy. Klasa artysty jest niezależna od rodzaju jego ekspresji, ani tym bardziej od jego mozołu.

Jan Michalski

ARTYKUŁY I RECENZJE:

Gaz do dechy

PLAKAT

Szymon Władysław Urbański, ur. 11 XII 1963 w Warszawie. Studia 1983 – 84 PWSSP w Łodzi i 1984 – 88 ASP w Warszawie. Dylom w pracowni prof. Stefana Gierowskiego.

Wystawy indywidualne :
1989 – „Tra – la – la”, pawilon SARP, Warszawa, ul. Foksal, org. Andrzej Bonarski
1989 – RWA w Lublinie, oddział w Puławach, Puławski Ośrodek Kultury „Dom Chemika”
1989 – „Polonez”, Galeria Dziekanka, Warszawa, ul. Krakowskie Przedmieście

Wystawy zbiorowe:
1987 – „Co słychać”, d. Fabryka Norblina w Warszawie 1988 – „Bruno Schulz”, pawilon SARP, Warszawa
1988 – Wystawa Polskiego Malarstwa Nowoczesnego, Stockholm 1988 – Ośrodek Kultury Polskiej w Budapeszcie
1988 – Ośrodek Kultury Polskiej w Pradze
1988 – „Ars Auro Prior”, Polski Dom Aukcyjny w Poznaniu, Stary Rynek 1989 – „Na obraz i podobieństwo”, d. Fabryka Norblina w Warszawie
1989 – „Polak, Niemiec, Rosjanin”, d. Fabryka Norblina

Narody i wyróżnienia:
nagroda ufundowana przez członków Gruppy /1987/ nagroda ufundowana przez A. Bonarskiego /1988/ nagroda im. H. Stażewskiego Fundacji Egit /1988/

Szymon Urbański jest autorem malowideł ściennych w rejonie mostu Grota-Roweckiego w Warszawie /1987/.

SPIS PRAC

1. Gaz, ol. pł. Blacha , 135 x 180 , 1988
2. Ha, ha, ol. pł., 129 x 157, 1988
3. Śmiertelny dowcip ol. pł., 130 x 157, 1988
4. Śmierć na sucho ol. pł., 129 x 157, 1988
5. Ruch, ol. pł., 156 x 129, 1988
6. To już koniec, ol. pł., 128 x 156, 1988
7. Arsenał 88 – upokorzenie polskiej sztuki, ol. pł., 120 x l60 , 1988
8. Rura, ol. pl. blacha, 135 x 180, 1988
9. Maniakalna depesza, ol. pł. Blacha, 35 x 45, 1988
10. Wielka kapitalistka, ol. pł. blacha, 35 x 45, 1988
11. Zaduszki, ol. pł., 45 x 35, 1988
12. Kwiaty polskie, ol. pł. Blacha, 50 x 45 , 1988
13. Pyzy, ol. pł. blacha, 45 x 35, 1988
14. Mały Fiat, ol. pł., 135 x 200, 1989
15. Duży Fiat, ol. pł., 155 x 200, 1989
16. Autobus za 199 S, ol. pł., 220 x 30, 1989
17. Autobus za 195 S, ol. pł., 220 x 20, 1989
18. Ala, ol. pł., 27 x 27, 1989
19. Polaczek, ol. pł., 27 x 27, 1999
20. Syberia, ol. pł., 27 x 27, 1989
21. Prymas, ol. pł. Blacha, 50 x 50, 1989
22. Łokmen, ol. pł. Blacha, 50 x 50, 1989
23. Socjalizm tryumfujący, ol. pł., 41 x 41, 1989
24. Socjalizm dekadencki, ol. pł., 41 x 41, 1989
25. Socjalizm naukowy, ol. pł., 41 x 41, 1989
26. Budda, ol. pł., 30 x 50, 1989
27. Bóg i Ojczyzna, ol. pł. Blacha, 135 x 180, 1987
28. Latarnik, ol. pł., 140 x 180, 1987

PRACE

WERNISAŻ

Do tej nieskończoności, do tego Absotutu

PLAKAT

Ur. 30 XI 1955 w Warszawie. Studia 1975-1980 w ASP w Warszawie, dyplom w pracowni malarstwa Stefana Gierowskiego. Od 1982 członek „Gruppy”, współwydawca pisma „Oj dobrze już”.

Wystawy indywidualne: 
Xl 1983 – Pokaz obrazów, org. B. Węsierski, hotel Forum,Warszawa; 
25 – 26 II 1984 – Pokaz niezależny, pracownia J. Ziemińskiego, Warszawa; 
25 – 27 X 1985 – „Jak polski malarzi malujoó”, Galeria Zderzak, Kraków;
III 1986 – „Ja was huje zalatwie swoim wielkim malarstwem” (akcja na wystawie J. Zwierzchowskiego), BWA, Puławy: 
14 – 24 X 1386 – „Namiot pełen chorych dziewczynek”, Pracownia Dziekanka, Warszawa; 
III 1987 – Warsztaty muzyczne z kapelą „Sru”, pracownia własna, Radość k. Warszawy (z R. Woźniakiem); 
22-23 IV 1987 – „Każda z twoich sierot, Michale Aniele…”, org. A. Bonarski, Pawilon SARP, Warszawa (z R. Woźniakiem); 
17 – 24 V 1988 – „Proszę milczeć i niczego nie ruszać, nagrody leżą pod obrazami”, Galeria Dziekanka, Warszawa; 
VIII 1988 – „Piec Wielkomiejski”, pracownia własna, Radość k. Warszawy (z R. Woźniakiem)

Wystawy „Gruppy”: 
9 – 13 III 1983 – „Las, góra, a nad górą chmura, a nad chmurą dziura”, BWA, Lublin; 
26 I – 28 II 1984 – „Matka Premiera”, Teatr Kameralny, Warszawa; 
21 – 27 V 1984 – „Kobieta ucieka z masłem”, Pracownia Dziekanka, Warszawa; 
22 – 28 I 1985 – „Uchylenie rąbka tajemnicy z tradycyjnego warsztatumalarskiego” (I akcja malowania w Dziekance), Pracownia Dziekanka, Warszawa; 
13 II – 6 111 1985 – „Sztuka podziwu”, Galeria SHS, Warszawa; 
16 II 1985 – jak pomóc Kryszkowskiemu?” (spotkanie z Kulturą Zrzuty), Strych, Łódź; 
13 – 30 III 1985 – „Tylko dzisiaj wieczorem kochanie”, BWA, Lublin; 
7 – 12 X 1985 – Rypajamawloszard Grzykomopasoźniak „Wkład w wykład” vel „Idź wylicz” (II akcja malowania w Dziekance), Pracownia Dziekanka, Warszawa; 
7 – 21 XI 1985 – „Kto wodzi ten promień wodzący”, Galeria Wieża, Warszawa; 
17 XI 1987 – „Złoto ekonomii, kadzidło sztuki, gorzka mirra polityki”, Parafia Miłosierdzia Bożego, ul. Żytnia, Warszawa; 
9 – 18 XII 1985 – „Zespól Pieśni i Tańca Ziemi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej” (III akcja malowania w Dziekance), Pracownia Dziekanka, Warszawa; 
25 II – 1 III 1986 – „Twoim bohaterem hołoto jest nuda przynosząca niezczęście”, Galeria Wielka 19, Poznań; 
1 – 14 Xl 1986 – „Niemrawy młodzian śpiewa, sztywna wiruje dziewa” (IV akcja malowania w Dziekance), Pracownia Dziekanka, Warszawa; 
7 – 31 III 1987 – „Gruppa” Gruppen, Galeria Atrium, Sztokholm; 
V – IX 1987 – „Avanguardia polacca. Esposizione dell`arte indipendente polacca”, Centro Direzionale Colleoni, Agrate Brianza k. Mediolanu; 
12 VI – 30 IX 1987 – „Kuda Gierman”, Gruppemkunstwerke,Stoffwechsel K-18, Kassel; 
III 1988 – „Rysunek na miejscu”, Galeria Obraz, Poznań (podczas otwarcia M. Sobczyk wykonał „Spiew o Saldonie i Akanorze” – śpiew inspirujący: Violetta Najdenowicz); 
17 IV – 15 V 1988 – „Artysta w świątyni słów o sztuce”, Galeria na Ostrowie, Wrocław; 
30 IV – 15 V 1988 – „Utrudniają zwierzętom wypluwanie wziętych do pyska przedmiotów”, Galeria Desa „Nowy Świat”, Warszawa; 
14 – 21 XI 1988 – „Katedra Malarstwa” (praca z modela —V akcja malowania w Dziekance), Galeria Dziekanka, Warszawa; 
21 – 28 XI 1988 – „Ars auro prior”, org. Polski Dom Aukcyjny, Galeria Desa „Stary Rynek”, Poznań; 
6 – 30 XII 1988 – „Gruppa – dokumenty” („Żona w ciąży, syn, córka, pies, kot, żółw”), Galeria Pokaz, Warszawa

Wystawy zbiorowe: 
XII 1982 – „Świadectwo obecności”, kościół św. Krzyża, Warszawa; 
18 – 25 XI 1984 – „Chaos, Człowiek, Absolut”, kościół Nawiedzenia NMP, Warszawa; 
15 – 28 II 1985 – „Rachunek”, Galeria Forma, Warszawa; 
II – III, IV, VI 1985 – „Przeciw złu, przeciw przemocy. Wystawa dedykowana pamięci Księdza Jerzego Popiełuszki”, kościół w Mistrzejowicach, Kraków-Nowa Huta, kościół św. Krzysztofa, Podkowa Leśna, kościół parafialny, Zielonka k.Warszawy; 
V 1985 – „Obecność”, Parafia Miłosierdzia Bożego, ul. Zytnia, Warszawa; V – VI 1985 – I Biennale „Droga i Prawda”, kościół św. Krzyża, Wrocław; 
X 1985 – „Niebo nowe i ziemia nowa?”, Parafia Milosierdzia Bożego, ul. Żytnia, Warszawa; 
21 XI – 10 XII 1985 – I Biennale Sztuki Nowej, Zielona Góra; 
21 – 30 IV 1986 – „Widzialne Niewidzialne”, Pracownia Dziekanka, Warszawa;
VI – VIII 1986 „Ekspresja lat 80-tych”, BWA, Sopot; 
5 VII – 27 VIII 1986 – „Kunst uit Polan”, Nouvelles Images, Haga; 
6 – 30 V 1987 – II Biennale Sztuki Nowej, Zielona Góra; 
V – IX 1987 – II Biennale „Droga i Prawda”, kościół św. Krzyża, Wrocław; 
14 XI – 6 XII 1987 „Co słychać”, org. A. Bonarski, Dawne Zakłady Norblina, Warszawa; 
14 XII 1987 – 31 I 1988 – „Realizm radykalny. Abstrakcja konkretna”, Muzeum Narodowe, Warszawa; 
2 – 4 V 1988 – „Bruno Schulz”, org. A. Bonarski, Pawilon SARP, Warszawa: 7 – 9 X 1988 – „Teraz jest teraz”, Galeria Wyspa, Gdańsk.

PRACE

WIDOKI WYSTAWY

Nuśtyk

NUŚTYK Grzegorz Stachańczyk 27 – 29 kwietnia 1989

SPIS PRAC

1. „Bozięta Archanioła Gabriela Pana Stróża Wartownika”, 220 x 270, tech. 
miesz. papier, 1989
2. „Bozięta I”, olej akryl + instalacja, 1989
3. „Bozięta II”, olej akryl + instalacja, 1989
4. „Morze”, olej akryl + instalacja, 1989
5. „Nusia”, olej akryl + instalacja, 1989
6. „Prababcia żołnierka”, papier tech. miesz., 100 x 90, 1988
7. „Piękna Hela żniwiarka”, papier tech. miesz., 100 x 95, 1988
8. „Krwiste mazgajstwo Tytanika”, papier tech. miesz, 100 x 88, 1988
9. „Matka Polka od kanarków”, papier tech. miesz. + instalacja, 130 x 115, 
1988
10. „Jan Apokaliptyk z Sopotu”, olej akryl + instalacja, 200 x 150, 1988
11. „Na trawie”, olej akryl + instalacja, 180 x 150, 1988
12. „Komunia św”, olej akryl + instalacja, 134 x 108, 1988
13. „Jadzi Baba”, olej akryl + instalacja, 165 x 120, 1988
14. „W ogrodzie”, olej akryl + instalacja, 180 x 130, 1988
15. „Ogród”, olej akryl + instalacja, 153 x 118, 1988

Wyższy pilotaż czyli wielkie odpoczywanie

JURIJ  ALEKSANDROWICZ LEJDERMAN

/…/
Być może trzeba zwrócić uwagę na naruszenie rysunku wzoru tkaniny, które widać wzdłuż szwów ubrania. Na szwie zachodzi sytuacja, w której jednorodne uporządkowanie wzoru jak gdyby zderza się samo ze sobą: wzory, które są zwrócone ku sobie plecami – rozchodzą się. Jednakże można również postulować ruch odwrotny: wzór dochodzi do poszczególnego szwu i zachowuje swe jednorodne uporządkowanie na niekończącej się serii egzemplarzy tej samej odzieży z takiej samej tkaniny. Tak czy inaczej, porządek „artystyczności” został tuprześcignięty przez wyższy porządek projektowania i kroju – odpowiednio do pleców, ramion i bioder. Produkcja wyrobu przez swą wewnętrzną współzależność, skrojenie właśnie i dopasowanie – przewyższa jednorodną artystyczność materiału. Zewnętrzna artystyczność i wewnętrzne, technologiczne skrojenie okazują się być tutaj zwrócone ku sobie plecami, tworząc dostatecznie naprężoną parę myślową, wzdłuż której – wzdłuż szwu – może „estetycznie pouczająco” przebiegać nasza uwaga.

WYŻSZY PILOTAŻ CZYLI WIELKIE ODPOCZYWANIE Jurij Aleksandrowicz Lejderman Konstantin Eduardowicz Łatyszew 22 – 24 kwietnia 1989

/…/
Im bardziej obijamy się o sensy urządzone, tym więcej pojawia się wokół niewbudowanych. Przy bliższym oglądzie okazuje się, że sieci interpretacyjne są bardziej zgniłe, niż to wcześniej zakładano. Wraz z tym jak rozplątujemy interpretacyjne zapętlenia, zapadamy się coraz głębiej w niewbudowanie. Rzeczywistość zaczyna się wydawać siecią nieprzystojnych dwuznaczności, które należy odgadnąć, uwarunkować i umocnić. Stwierdzamy; że jesteśmy pogrążeni w nieczystościach sensowych i – z nadzieją zwracamy się ku ustaleniom fachowców.

WYŻSZY PILOTAŻ CZYLI WIELKIE ODPOCZYWANIE Jurij Aleksandrowicz Lejderman Konstantin Eduardowicz Łatyszew 22 – 24 kwietnia 1989

/…/
Niestety, okazuje się „że wychodząc ku bezsensowności jesteśmy podobni dzieciom, które zostały same na imieninach dziecinnych – i naraz nie wiedzą o czym mówić, czym się zająć, póki dorośli ich znów nie zorganizują proponując czytanie wierszy, urządzanie konkursów. Tak też i my, którzyśmy siebie rzucili w bezsensowność, nigdy nie mówimy o tym, co wzniosłe, bezsensowne, metafizyczne; mówimy rzadko o tym, co wzniosłe – artystyczne (…) natomiast z reguły „omawiamy” siebie nawzajem – jak dzieci wykrzywiamy się, stroimy miny i pokazujemy sobie języki.

WYŻSZY PILOTAŻ CZYLI WIELKIE ODPOCZYWANIE Jurij Aleksandrowicz Lejderman Konstantin Eduardowicz Łatyszew 22 – 24 kwietnia 1989

KONSTANTIN EDUARDOWICZ ŁATYSZEW

Urodził się 11 maja 1966 w Moskwie. W 1983 ukończył Szkołę Plastyczną w dzielnicy Krasnopriesneńskiej, w 1988 – Moskiewską Szkołę Artystyczno-Przemysłową. Od 1989 należy do Zjednoczenia Młodych Plastyków i Historyków Sztuki przy Moskiewskim Oddziale Związku Plastyków RFSRR.Od roku 1986 pracuje w grupie Czempiony Mira. Grupa ta, oprócz twórczości malarskiej, uprawia działalność literacką, urządza koncerty, akcje, performance`y i zbiorowe wystąpienia. Prócz K. Łatyszewa należą tam: G. Abramiszwili, A. Jachin, B. Matrosow, I. Zajdel i K. Zwiezdoczietow.

Ważniejsze wystawy:
1986
„Giordano Bruno”, Czempiony Mira u D. Wróbla, Moskwa 
„Wyżyna Środkoworosyjska”, wystawa wraz z koncertem rockowym, Dom Medyka, Moskwa
„Trębacze, odezwijcie się”, akcja, Moskwa
Koncert w namiocie wraz z grupą rockową „Laboratorium Domowe”, Dom Geologa, Moskwa
„Mięso i ananasy”, 1-dniowa wystawa 50-metrowej pracy zbiorowej, Dom Plastyka, Moskwa
„Anonimowa Twórczość” i „Praca na rozkaz”, wykład w kawiarni literackiej „Jarosławna”, Moskiewski Państwowy Instytut Pedagogiczny im. Lenina, Moskwa

1987
I Wystawa Klubu Awangardzistów, Moskwa; tamże Wystawa Czarno-Biała Czempionów Mira oraz akcje „Pokaz siły woli” i „Kino na brzuchu”
Seria akcji „Grafika Narodowa”: „Zwrot Wołgi ku Oceanowi Atlantyckiemu”, „Morze Szare”, „Wyprzedaż rzeczy W. Wołoszyna”, „Wycie skał”, „Pogrzeb”, „Spotkanie”, Moskwa
„Kubizm”, Klub Awangardzistów u D. Wróbla, Moskwa 

1988
Festiwal „Assa”, Dom Kultury MELZ, Moskwa
„Łaźnie Sandunowskie”, Klub Awangardzistów w Łaźniach Sandunowa, Moskwa
II Wystawa Klubu Awangardzistów, Moskwa
„Labirynt”, Pałac Młodzieży, Moskwa
„Labirynt”, Warszawa i Katowice
18 Wszechzwiązkowa Wystawa Młodzieżowa, Maneż, Moskwa
„Nowi Rosjanie”, Warszawa
„Ejdos”, Pałac Młodzieży, Moskwa

1989
„Droga Sztuka”, Moskwa
Pokarz mody A. Michajłowskiej, Moskiewski Instytut Lotnictwa, Moskwa
„Do 33”, Pałac Młodzieży, Moskwa
„Nowa sztuka Moskwy”, Hamburg

SPIS PRAC

JURIJ A. LEJDERMAN:

1. Igrzyska Olimpijskie, 1989, tech. miesz., płyta pilś 200 x 120
2. Przeprawa Przewóz, 1989, lakier, płyta pilś. 120 x  200
3. – Bardzo chciałbym ją poznać.
Zaprosiłbym h na spacer.- Czy ona mieszka w Łabędzim?
– Nie, w Kurzym, ona mieszka w Kurzym Zaułku., 1987, oi.pł. 130 x 75
4. Difinizba – malutka półfaszystowska partia na Południu, 1989, oł. pł. 145 X 95
5. – Trup ojca
– Ileż nowego może przynieść ta wieść, gdy słuchy o straszliwej tragedii już lecą nad przestrzeniami Europy, 1989, tech. miesz. pł. 150 x 200
6. Wrzesień to maj powracający, 1988, tech. Miesz. pł. 125 x 170
7. Czarna Elza, 1988/89, obiekt
8. Drabinka, 1989, obiekt

KONSTANTIN E. ŁATYSZEW:
1. Borys Sawnikow, 1987, lakier, pł. 200 x 150
2. Śmierć Gagarina, 1987, lakier, płyta pilś. 120 x 405
3. Gra w golfa, 1987, lakier, płyta pilś. 120 x 202
4. Pinokio faszysta, 1988, akryl, ol. pł. 150 x 200
5. Cytat z Puszkina, 1988, ol. pł. 200 x 150
6. „The Bitches”, 1988, ol. pł. 150 x 100
7. Bez tytułu, 1988, lakier, płyta pilś. 150 x 240
8. Ostatni okrzyk niemieckiego lotnika, 1988, tech. miesz. pł. 150 x 200
9. Niebo i mięso, 1989, ol. pł. 180 x 160
10. Psss…, 1989, tech. miesz. pł. 60 x 80

Przekłady tekstów rosyjskich: Swietłana Jędrzejewska

BRACIA TRUCCI. OPOWIADANIE MORSKIE:

Tato, rączki to ludziki! Tato, rączki to armatki!

Jarosław Modzelewski „Tato, rączki to ludziki! Tato, rączki to armatki!”

WYGRZEBYWANIE WARTOŚCI SPOD NIEPEWNOŚCI


Malarza często pytają: panie, dlaczego to jest zrobione tak a nie inaczej. Malarz będzie się długo tłumaczył albo powie: panie, odpieprz się pan! Jedno i drugie uczynione będzie w imię obrony decyzji, od której malarz odepchnąć się nie da!

Decyzja została podjęta, obraz jest, taśma została zatrzymana na tym jednym jedynym kadrze. Co zatrzymuje bieg taśmy? Przypadek, doświadczenie, znudzenie? Może odpowiedzialny za to jest duch równowagi, kompozycji, rządzący intuicją malarza.

Tak czy owak wybór zostaje dokonany i obraz obleka się w niezmienny kształt na zawsze, póki nie zostanie zniszczony. Nawet potem może istnieć w czyjejś pamięci. Jednak ta przesądzona już postać wcale nie oznacza, że ustały definitywnie wątpliwości malarza, albo że oglądający nigdy nie popełni błędu śmiejąc się ze smutnego obrazu albo odwrotnie.

Jarosław Modzelewski – Romanica Toscana – olej, płótno, 140 x 200 cm, 1987
Jarosław Modzelewski – Romanica Toscana – olej, płótno, 140 x 200 cm, 1987

Unieruchomione w tajemniczy sposób oblicze płótna zaczyna inne życie. Rozsmarowana pędzlami farba w najprzeróżniejszych kolorach staje się prowokatorem, który może przynieść zyski i dostojne kiwnie się całej postaci odbiorcy w geście poważnego uznania. Może też spowodować wypowiedzenie słów obraźliwych pod adresem autora (nie mówiąc już o braku zakupu). Niewiele da się z góry przewidzieć – duże ryzyko. Nie ma się jednak czemu dziwić: prowokacja kryje się już w świecie, na który patrzy malarz. Drzewa, zwierzęta, ludzkie ciała, światło, cała ta mnogość faktów, wiążą się ze sobą w całości, pełne grozy, agresji ale i melancholii, ciszy i smutku. Jakiś gest, męski lub żeński, może być nic nieznaczącym ruchem i jednocześnie wstrząsającą, nieubłaganą decyzją, można to odczuć w jednym i tym samym momencie. Co wybrać? Oczywiście: tę oślizgłą i najmilszą sercu dwoistość.


Tato! rączki to ludziki!
Tato! rączki to armatki!

Ta dwoistość, żeby już nadeszła jako potęga. Żeby tak ten człowiek był jednocześnie ciekawy i nieciekawy. W śmiechu i w grymasie. Zawsze ta głowa, ręka, zawsze te buty, spodnie, fałdy. Trzeba zerknąć na szkice łokcia, zerknąć na parapet. Trzeba wypić wodę z butelki, żeby było gdzie się odlać. Za drzwiami ciemny korytarz, po którym szurają kapcie, skwierczy cebula na patelni w pobliskiej kuchni. Zza okna dolatują głosy księdza i wiernych – uczestników niedzielnego nabożeństwa. Potem następuje sekwencja dotykania pędzlem w miejscach wymagających korekty. Jedzie malować, po drodze zajdzie to tu, to tam, wreszcie siada na krześle pod obrazem, patrzy, patrzy, zapali papierosa, zerknie w okno a tu pić się zachciało to skoczył na kawkę, zapalił sobie, pomyślał. Okres przejściowy – można na to wszystko zwalić. Źle namalowany łokieć, złe światło na parapecie, w ogóle po co to zostało namalowane, czy dlatego, że jest malarzem? Wczoraj to się jeszcze podobało, dzisiaj nadeszła pora weryfikacji.

Powoli wyostrzył się obraz obrazu zostawionego w pracowni. W ustach zmacerowany smak wypalonych wieczorem papierosów, trzeba wstać, założyć kapcie, iść do ubikacji a potem do łazienki. Trzeba otworzyć oczy, słońce zagląda już do kuchni. Spod władzy ducha polskiego uwolnić może tylko sen.


SPIS PRAC:
1. „Romanica Toscana” 1987, 140 x 200
2. „Jakaś nagła wiadomość” 1987, 140 x 200
3. „Niewidomy obsługujący centralkę telefoniczną” 1988, 140 x 200
4. „Kino” 1989, 130 x 180
5. „Dzieciństwo” 1989, 180 x 130
6. „Wychodzący” 1988, 180 x 115
7. „Pan przyjdzie” 1989, 130 x 180
8. „Pan w otwartym oknie” 1988, 136 x 160
9. „Berlińska łaźnia” 1989, 170 x 100
10. „Opieka nad starszą kobietą” 1987, 90 x 180
11. „Szyja w ruchu” 1988, 100 x 150
12. „Skarpeta” 1989, 115 x 150
13. „Starzy przyjaciele” 1988, 150 x 115
14. „Młody mężczyzna z białym ręcznikiem” 1938, 150 x 115

(Wszystkie obrazy w tech. olejnej na płótnie)

ZDJĘCIA Z WERNISAŻU

PRACE

Załatw dzisiaj

ZAŁATW DZISIAJ Łukasz Skąpski

PIS PRAC:

1. Bez tytułu – gorące powietrze, folia, kominek
2. Bez tytułu – galareta, śmietana, żarówki
3. Bez tytułu – jedwab, sznurek
4. Katedra – powietrze, cegła, folia

NIE MOGE przejść obojętnie ulicami Krakowa. Powietrze zżera błony śluzowe nosa i gardła, chemikalia dostają się z krwią do mózgu, gdziepowodują katastrofę. Zdenerwowany, piję herbatkę w kawiarni. Chemikalia z żołądka i jelit przedostają się z krwią do mózgu, gdzie powodują katastrofę. Pomysły na wszystkie obiekty pokazane w Zderzaku wpadły mi do głowy poza Krakowem.

Nie słuchaj o czym szepce diabeł

Jest to nie tylko tytuł wystawy, ale także tytuł obrazu prezentowanego na wystawie i drzeworytu na okładce katalogu. Wkrótce po namalowaniu tego obrazu, w artykule do planowanej prawie rok temu wystawy napisałem: „eksponowanie zjawisk korzystnych nie przyniesie rezultatów, dopóki nie wykorzeni się starych błędów”. Zdanie to w lapidarny sposób wyraża ideę tego obrazu. Do planowanej wystawy nie doszło, a obraz razem z innymi musiał zaczekać w szufladzie, czyli w piwnicy, na lepsze czasy.

Jacek Rossakiewicz – Moja ukochana – olej, płótno, 80 x 160 cm
Jacek Rossakiewicz – Moja ukochana – olej, płótno, 80 x 160 cm

Troską mojego serca jest, aby postęp się rzeczywiście dokonał, a nie pozostał jedynie „szeptaniem diabła”. O tym właśnie między innymi mówią moje obrazy, prezentowane na niniejszej wystawie. Zło przedstawiane bywa w nich w tradycyjnej postaci – stąd tytuł wystawy – ale nie tylko. Przyczyną zła jest ludzki egoizm, prostactwo i brak kultury – o tym mówią inne obrazy. Jeżeli moja wizja jest dla Państwa przygnębiająca, niech mi będzie wybaczone. Sam jestem za tym, aby treść moich obrazów utraciła swoją aktualność. W wielu obrazach starałem się, aby negatywna treść była przezwyciężona pozytywną energią, jaką daje przeżycie koloru. Antidotum na smutek i przygnębienie (jeżeli się ono mimo wszystko w kimś zrodzi) niech będzie obraz „Piosenka o miłości”.

Jacek Rossakiewicz – Człowiek z parasolem – olej, płótno, 110 x 115 cm, 1985
Jacek Rossakiewicz – Człowiek z parasolem – olej, płótno, 110 x 115 cm, 1985

JACEK ROSSAKIEWICZ
Urodził się 16 października 1956. Studiował na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Od 1980 zajmuje się malarstwem i teorią sztuki. W latach 1985-86 członek Stowarzyszenia Ruchu Artystycznego „SWIAT”.

Jacek Rossakiewicz – Amatorzy na daktyle – olej, płótno, 140 x 280 cm, 1985
Jacek Rossakiewicz – Amatorzy na daktyle – olej, płótno, 140 x 280 cm, 1985

Wystawy indywidualne:
Galeria Sztuki Współczesnej, W-wa 1983
Galeria „Na Brechta”, W-wa 1984
Galeria „102”, Człowiek bez parasola (pierwsze wystąpienie teoretyczne),W-wa 1985
Galeria „1o2”, W-wa 1985

Wystawy zbiorowe:
7 Bienal internacional de Arte, Valparaiso 1985
9 Bienal Internacional del Deporte en las Bellas Artes, Barcelona 1986
„Czubajowizna 86”- wystawa poplenerowa Galeria Wieża, W-wa 1987 (wystąpienie teoretyczne)
„Sztuka jako Wolność”,Ogólnopolska Wystawa Malarstwa, BWA Koszalin (wystąpienie teoretyczne)
udział w 6,7,8,9,10-tej akcji „Świat” : 1984-87, Warszawa, Zamość, Lębork, Piła, Koszalin.

Jacek Rossakiewicz, Nie słuchaj o czym szepce diabeł, drzeworyt, strona tytułowa katalogu wystawy w Galerii Zderzak październik 1987, Kraków

Prace prezentowane:
– „Przeczucie” 1985
– „Trzeba Robin Hooda” 1985
– „Amatorzy na daktyle” 1985
– „Człowiek z parasolem” 1985
– „Monstrum w odwrocie” 1985
– „Nie słuchaj o czym szepce diabeł” 1986
– „Niespełniona ofiara” 1986
– „Złapał diabeł” 1986
– „Ugwieżdżenie” 1936
– „Przyczyny zła” 1986
– „Ludzie małoduszni” 1987
– „Ich nierównośó” 1987
– „Nie ma Rejtana” 1987
– „Piosenka o miłoci” 1987

ARTYKUŁY I RECENZJE:

Anna Baranowa, „Zderzak” i nowa sztuka, „Res Publica” nr 1/1987

Czy rozwiązanie moich palących problemów jest komukolwiek potrzebne? Czy malarstwo jest komukolwiek potrzebne? Czy ja jestem komukolwiek potrzebny?

Urodziłem się 13.04.1957 roku we wsi Korytów, tam ukończyłem Szkołę Podstawową. Zasadniczą Szkołę i Technikum Samochodowe ukończyłem w Grodzisku Mazowieckim. Następnie ukończyłem kurs Rolnika Hodowcy Bydła. W roku 1983 ukończyłem Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie, w pracowni prof. Rajmunda Ziemskiego i w pracowni Ryszarda Winiarskiego. Malarstwem zainteresowałem się we wczesnym dzieciństwie w chwili malowania furtki na zielono. Interesuję się absurdem, abnegacją i paradoksem.

WYSTAWY (w większości są to wystawy zbiorowe z Gruppą):
– „Las, góra, chmura”, XII 1982, Dziekanka, Warszawa
– „Las, góra, a nad górą chmura, a nad cmurą dziura”, III 1983, BWA, Lublin
– „Muchy, Świnie, Kije”, I 1981, ASP, Warszawa
– „Matka Premiera”, I 1984, Teatr Kameralny, Warszawa
– „Kobieta ucieka z masłem”, V 1984, Pracownia Dziekanka, Warszawa
– „Uchylenie rąbka tajemnicy z tradycyjnego warsztatu malarskiego”, I 1985, Pracownia Dziekanka, Warszawa
– „Rachunek”, II 1985, Galeria Forma, Warszawa
– „Sztuka podziwu”, II 1985, Galeria SHS, Warszawa
– „Jak pomóc Kryszkowskiemu?”, II 1985, Strych, Łódź
– „Tylko dzisiaj wieczorem kochanie”, III 1985, BWA, Lublin
– „Klatka”, IX 1985, ASP, Warszawa
– „Wkład w wykład” vel „Idź wylicz”, X 1985, Pracownia Dziekanka, Warszawa
– „Kto wodzi ten promień wodzący”, XI 1985, Galeria Wieża, Warszawa
– „Złoto ekonomii, kadzidło sztuki, gorzka mirra polityki”, XI 1987, Parafia Miłosierdzia Bożego, ul. Żytnia, Warszawa
– „Biennale Sztuki Nowej”, XI 1985, Dworzec PKP, Zielona Góra
– „Zespól Pieśni i Tańca Ziemi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”, XII 1995, Pracownia Dziekanka, Warszawa
– „Cyrkiel i linia miary artystycznej”, II 1986, Dziekanka, Warszawa
– „Twoim bohaterem hołoto jest nuda przynosząca niezczęście”, III 1986, Galeria Wielka, Poznań
– Pracownia Winiarskiego, III 1986, ASP, Warszawa
– „Zapisy”, 2. III 1986, BWA, Lublin

Albo rybka, albo pipka, czyli czy rozwiązanie moich palących problemów jest komukolwiek potrzebne? Czy moje malarstwo jest komukolwiek potrzebne? Czy ja jestem komukolwiek potrzebny?

Program: wystawa kilku obrazów, pokaz pod tytułem „Czy pomściłeś (łaś) już śmierć swojego prawnuka”, odczyt tytułowy, odczyt specjalny, wieczór poezji pod tytułem „Ćwiczenia pesymistyczne”, wieczór muzyczny pod tytułem „Lampa Alladyna”, z udziałem Ryszarda Grzyba i moim. I wiele innych propozycji, których opisywać się wstydzę.

Spis Prac:
1. Przekraczanie, 1985
2. Połóż się koło mnie, 1985
3. Rozmowa o syberii z Olkiem Misiurą, 1985
4. Droga od człowieka do baranka bożego, 1985
5. Tak bardzo chciałabym zmienić świat, 1986
6. Schemat wyjścia duszy z ciała, 1986
7. Gruppa, 1986
8. Adolf Hitler, 1986
9. Nie mówię nie widzę nie słyszę, 1986
10. Chwila w której człowiek i pies czują ten sam ból istnienia, 1986
11. Nie zejdę z tego świata żywy, 1986
12. Wjazd sodomy na gomorę, 1986
13. Bóg zsyła na polskę mesjanizm, 1986
14. Lekkie zranienie, 1986
15. Rozmowa w cztery oczy, 1986
16. Rzut oka za przechodzącą kobietą, 1986
17. Strumień wody kolońskiej rosyjskiej, 1986 

Pokaz prac

POKAZ PRAC Dorota Brodowska 9 – 11 maja 1986

Urodzona 26 I 1954 w Warszawie. Dyplom w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowni prof. Ludwika maciąga, 1980. W Krakowie wystawiała w 1977 w Piwnicy Pod Baranami.


POKAZ PRAC

9 – 11 V 1986

1. Kotek, 1975
2. Trębacze, 1976
3. Więcej lepiej taniej, 1977
4. Wszelkie podobieństwo osób i zdarzeń jest przypadkowe, 1977
5. Obrusy, 1977, 1977, 1979
6. Cyrk, 1978
7. Teatrzyk, 1978
8. Anioł stróż, 1979
9. Szczęściarze, 1989
10. Karuzela, 1979
11. Portret Leszka Długosza, 1980
12. Portret Krzyśka Mrozowskiego, 1980
13. Generał, 1981
14. Dorota Brodowska, 1983

oraz rysunki, poduszeczki, obrusy

An-24

W programie:
– Wystąpienie krytyka mgr Joanny Bonieckiej
– Suita An-24 na instrument basowy i maszynę Łukasza Skąpskiego
– Instalacje, obiekty i malowidła

SPIS PRAC:
1. Pożądanie i pycha
2. Pokora w obliczu żywiołu
3. An-24
4. Kajakiem w przestworza

Łukasz Skąpski: urodziłem się w 1958 roku. Nie cierpię pisać życiorysów.
Brałem udział w paru wystawach. Wymienię tylko indywidualne:
1985 Kraków, Farbiarnia
1985 Warszawa, Saska Kępa
1985 Zurych, Klus Galerie
1986 Kraków, Galeria Mandala

Ja bardzo lubię ładne obrazy

Spis obrazów:
1. …….. 75 x 102, olej, 1984
2. …….. 75 x 102, olej, 1985
3. …….. 130 x 150, olej, 1985
4. …….. 98 x 130, olej, 1985
5. Profesor Graf, 98 x 130, olej, 1985
6. …….. 130 x 150, olej, 1985
7. …….. 130 x 150, olej, 1986
8. …….. 90 x 117, olej, 1986
9. …….. 130 x 160, olej, 1986
10. …….. 130 x 160, olej, 1986
11. …….. 130 x 160, olej, 1986
12. …….. 130 x 160, olej, 1986

Ludzie o słabym charakterze

Ludzie o słabym charakterze mają oczy różowe. Patrzą na świat w trochę cieplejszej tonacji. Umieją mówić o wielkich słowach. Spadają najczęściej z małych niezgrabnych liter. Ich oczy otwarto na wszystko. Tylko zaiste brakuje im sposobu na koncentrację. Dlatego wzrok ich ciągle jest rozproszony. Nie potrafią skupić swojej uwagi na jednym przedmiocie, błądzą razem z myślami. A myśli rozsypują po wszystkich zakamarkach swojego istnienia. Niekiedy obmacują się spojrzeniem. Ale nikt nie posiada możliwości kodowania przeszłości. Dlatego żyją i cokolwiek robią – robią w teraźniejszości. 

Andrzej Cisowski urodził się w 1962 roku, W Białymstoku. Obecnie jest studentem V roku Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Wszystkie prace prezentowane w Zderzaku pochodzą z roku 1986.

Cisowski 1986
Andrzej Cisowski 1986

Pojedynek na huśtawce

POJEDYNEK NA HUŚTAWCE Ryszard Grzyb 9 – 11 listopada 1985

Katalog wystawy zawierał teksty Ryszarda Grzyba pt: „Ja chrząszcz”, „Jak ja sobie czasem myślę o malarstwie”(1983), „Nieomal Niemożliwe” (1984).

„Teksty te stanowią równoległe do malarstwa świadectwo stanu ducha w jakim się przez ostatnie dwa lata znajdowałem i być może okażą się laseczką pomocną dla lepszego odbioru moich obrazków” – wyjaśniał Autor.

Prace pokazane na wystawie:

1. Mąż mój y oswobodziciel, 1984
2. Szlifierz czarnych diamentów, 1984
3. Niedziela Palmowa, 1984
4. Równowaga Yang i Ying, 1984
5. Królik tybetański, 1984
6. Hodowca wysp kanaryjskich, 1984
7. Jak kopulują nosorożce, 1984
8. Ciało równie plastyczne jak sen, 1984
9. Szalony jeździec bez głowy, 1985
10. Pojedynek na szparagi, 1985
11. Pewien rodzaj zabawy z oficerem huzarów, 1985
12. Zaczarowani bracia 1985
13. Karta życie – karta śmierć, 1985
14. Trening w śmietniku, 1985
15. Zarzynanie czarnego koguta, 1985
16. Władca świata, 1985
17. Walka Jakuba z aniołem, 1985
18. Podusia, 1985
19. Leda z łabędziem, 1985
20. Jak muchy…, 1985

bibliografia:
Jan Michalski „Wdzięk bosych stóp. Z Nowymi Dzikimi w Zderzaku”, [w:] „Oj dobrze już” nr 6, wiosna 1986; „Co słychać” (fragment), Wyd. A. Bonarski, Warszawa 1989
Anna Baranowa „Zderzak i nowa sztuka”, Res Publica nr 1/1987

Nowe Malarstwo w Polsce

Wykład publikowany w „Sztuka polska po 1945 roku”, Materiały Sesji Stowarzyszenia Historyków Sztuki, PWN, Warszawa 1987, s. 269 – 277

Jak Polskie Malarzie Malujoó

Zaproszenie na wystawę Marka Sobczyka 1985

Ryszard Woźniak o Marku Sobczyku (z katalogu):

„Jeżeli powiem o nim, że jest samotnym żeglarzem, słoniem morskim lub waleniem, który nosem pruje dumne fale oceanu, to jest to prawda o Nim. Jeżeli powiem, że Marek maluje tak, jak malowałaby sarna dzika gdyby mogła w raciczkach utrzymać pędzel, to będzie to również prawda. Tak samo prawdą jest, że wyciosuje On obrazy z bloków kamiennych, używając do tego celu prostych, czasem prymitywnych narzędzi. Zamęcza je i cyzeluje jakby pragnął zmienić granit w klejnot. Dlaczego to robi? Robi to, ponieważ tkwi po uszy w pogoni za fenomenem ludzkim […].”

W katalogu znalazł się również stenopis ze spotkania w jesiennym parku Konstantego Ciołkowskiego (pioniera kosmonautyki) z Anatolijem Wasiliewiczem Łunaczarskim (pioniera polityki kulturalnej), w których wcielili się Jarosław Modzelewski i Ryszard Woźniak. Rozmowa dotyczyła Sobczyka (pioniera międzyludzkich Ist Wilicz).
Ciołkowski stawia w niej Łunaczrskiemu dwa kluczowe pytania odnośnie twórczości Sobczyka:

Cio: Więc czym odżywia się jego malarstwo?
Łu: Drogi Konstanty, On twierdzi, że czuje się uczniem malując. Lubi stawiać pytania. Czasami są one odpowiedziami, jakby wcale nie szukał odpowiedzi lecz nazywał swoje wątpliwości. […] Z wątpliwości wynika brak efektu jako celu, do którego się dąży i wątpliwość staje się celem.

[…]
Cio: Co zatem interesuje Go jako malarza?
Łu: Nie jest to idealny układ człowiek równa się malarz. Sobczyk szuka podstaw we wszelkiego rodzaju sytuacjach, które spożywa. Książka, przeżycie, opowiadanie, zobaczenie.

 

Podczas wernisażu miał miejsce wykład Marka Sobczyka, „Rozszerzenie perspektyw seksualnych”, a także towarzysząca mu dyskusja. Treść referatu dostępna jest w archiwum Galerii Zderzak (tylko dla osób dojrzałych!).

Katalog wystawy

Widoki wystawy