PRL W KRZYWYM ZWIERCIADLE.

Dyskusja o wystawie w MNK 

w piątek 12 kwietnia 2024 o godz. 17:00. Wstęp wolny, ilość miejsc ograniczona.
R.S.V.P.Prosimy o potwierdzenie obecności telefonicznie (12 257 56 34) lub mailowo zderzak@zderzak.pl Przypominamy, że fotografowanie obiektów na wystawie wymaga uzyskania licencji.

Wystawa „Nowoczesność reglamentowana. Modernizm w PRL” jest czwartym etapem maratonu, który urządził w Muzeum Narodowym w Krakowie dyrektor Andrzej Szczerski wespół z prof. Piotrem Juszkiewiczem z Poznania. Zamiana muzeum w Instytut Historii Sztuki, który realizuje program naukowy swojego dyrektora i jego poznawcze hobby – badanie nowoczesności w Europie Środkowej – nie była sama w sobie niczym złym. Ubolewano wprawdzie, że to stanowczo zbyt mało i że temat tak ważki wymagałby większego rozmachu w postaci ośmiu, a nawet szesnastu wystaw rozciągniętych na całą dekadę, i znacznie większej listy płac, ale trudno: dobre i cztery.

Niestety, już poprzednia produkcja budziła swoim poziomem uczucia mieszane. Potężną rzeźbę Dunikowskiego wystawiono komicznie w ciasnym kątku. Stłoczenie na jednej ladzie, jak torty w cukierni, konstruktywistycznych rzeźb przestrzennych było rażącym błędem, który usprawiedliwiano niechęcią do komunizmu i pobudkami patriotycznymi. Edukacja brała górę nad estetyką, pedagogika nad sztuką. Gorące uczucia narodowe nie mogły przysłonić nieudolności wykonawczej. Czy dzieła sztuki powinny być zabawkami akademików, ilustracjami uczonych wywodów? Dlaczego je tak karać? Czy nie należy szanować ich autonomii?

Ostatnia wystawa budzi opinie skrajne i napawa troską. „Nowoczesność reglamentowana. Modernizm w PRL” duetu Szczerski-Juszkiewicz jest pod wieloma względami szmirą! Szmirą atrakcyjną! Reżyseria jest żywa, lecz wątpliwości wiele: od refleksji historycznej na poziomie podpisów w MOCAK-u, poprzez jadowity ton resentymentu, który przewija się w komentarzach, niezrozumiałe wybory, odosobnioną salkę sztuki czystej (sic!), aż do braków i opuszczeń, które każą autorów przedsięwzięcia podejrzewać o amnezję. Widać, że dobrze bawili się we własnym gronie folklorystyką PRL, a modernizm tym razem zszedł na plan dalszy. A może zlękli się jego wizji totalnej? Obraz jest krzywy, miejscami fałszywy. Pytanie, jakie to będzie miało skutki?