w piątek 4 października 2024 o godz. 17:00.
Wstęp wolny, ilość miejsc ograniczona.
R.S.V.P.
Prosimy o potwierdzenie obecności telefonicznie (12 257 56 34) lub mailowo zderzak@zderzak.pl Przypominamy, że fotografowanie obiektów na wystawie wymaga uzyskania licencji.
Galeria Sztuki XX i XXI wieku – wystawa stała Muzeum Narodowego w Krakowie – wyraża stan stosunków, jakie panują dziś w świecie sztuki i politykach, które go kształtują. Ukazuje to plansza edukacyjna z załącznika, przykład „mowy-trawy”. Czy mówi ona o tym, że w Polsce pojawił się nowy Giotto albo nowy Cimabue? Który daje nadzieję na odrodzenie sztuki? Skądże znowu. Plansza informuje o zbiorowości, która ugina kark pod pręgierzem polityki. Brutalność przekazu wręcz bolesna.
Ekspozycja jest dziełem historyków sztuki, wkładających ogromny, nadludzki niemal wysiłek w konstruowanie obrazu historii i spójnej narracji o sztuce, tworzonej z pomocą akademickich schematów pojęciowych, czyli -izmów. Wysiłek ten pochłania masę energii. Nie zamierzamy go deprecjonować, przeciwnie, chcemy oddać mu sprawiedliwość. Przywiązanie do przebrzmiałych narracji XX wieku jest wzruszające.
Rzeczywistą cezurą jest katastrofa kultury europejskiej w roku 1914, potem lustro pęka na tysiąc kawałków. W Galerii MNK, dzięki starannej aranżacji, widać jak dobry smak i wielkość geniuszu, którym hołdowano przed katastrofą, schodziły na plan dalszy, aż przestały odgrywać rolę. Nie jest winą autorów wystawy, że jakość artystyczna wielu dzieł jest słaba; takimi dysponują.
Przykładem obraz Wilhelma Sasnala, paskudny gniot opatrzony sążnistym komentarzem politycznym, służący za wizytówkę „transformacji”. Wzniesione, fatalnie narysowane ramię tonącego uchodźcy to zemsta zza grobu „Matki Koreanki”. Przykładem młodzieńcze obrazy malarzy warszawskiej Gruppy, kupione w latach 80. w akcie dobroczynności, które mogłyby być ozdobą remizy strażackiej.
Muzeum można zganić za oportunizm względem roszczeń środowiska artystycznego. W nowej części wystawy udzielono miejsca zbyt wielu autorom, zrobiło się tłoczno, jakby głos miały związki zawodowe: „I ty, Krzysiu, i ty, Marysiu…”. Nie ma to żadnego sensu.
Muzeum należy pogratulować świetnego zakupu projektów witraży z Fryburga Józefa Mehoffera oraz zwartej ekspozycji obrazów Stanisława Ignacego Witkiewicza, pogrobowca moderny. Szkoda, że brak podobnej aranżacji dzieł Andrzeja Wróblewskiego, o co prosiliśmy przed ośmioma laty. Obecnie dzieła wileńskiego geniusza toną w powodzi przeciętności – przykład marnotrawstwa rzadko spotykany w świecie pozakrakowskim. Za to zabawna jest gra stołowa elementami obrazów Jerzego Nowosielskiego, nakłuwająca nadęty balon sakralnej adoracji tego malarstwa.
O wszystkich tych ciekawych sprawach i jeszcze wielu innych będziemy rozmawiać w piątek, dzieląc się wzajemnie spostrzeżeniami i przemyśleniami. Co nas urzekło, co oburzyło? Co skłoniło do refleksji? Dlaczego raczej coś niż nic? Pierwszeństwo głosu mają uczestnicy pierwszego spotkania.
Zapraszamy!

