JAN MICHALSKI
To, co gromadzone, ulega rozproszeniu, głosi prawo natury. Dlatego refleksja nad gromadzeniem i rozpraszaniem jest propedeutyką wiedzy o kolekcjonerstwie.
„Głupcy gromadzą bogactwa, które stawiają ponad dobrami duchowymi, przez co drżą jak osiki. Szczęśliwy, kto nie ma nic, goły i wesoły żyje dniem dzisiejszym, jak na świat przyszedł, tak z niego zejdzie. Patrzcie na Wilhelma Zdobywcę, potężnego króla! Już na katafalku, przed mszą żałobną, obdarto zwłoki jego z szat i kosztowności, obcięto upierścienione palce, zgroza… Nie gromadź nic dla siebie, rozdaj wszystko ubogim!”. Tak argumentują kaznodzieje, i choć dla potrzeb retorycznych nieraz wyleją dziecko z kąpielą, nie można im odmówić racji. Jeśli gromadzenie wiąże się z odpowiedzialnością, ulgę przynosi zrzucenie jej brzemion. Gdyż, jak w każdej miłości, tak i w kolekcjonerstwie, uczucie szczęścia za pośrednictwem troski łączy się z uczuciem rozpaczy.
