Jak Polskie Malarzie Malujoó

Marek Sobczyk
malarstwo

25 – 27 października 1985; Galeria Zderzak, ul. Zagrody 23, Kraków

Na wernisażu Marek Sobczyk wygłosił wykład „Rozszerzenie perspektyw seksualnych” a następnie rozpoczął dyskusję z publicznością. Treść referatu dostępna jest w archiwum Galerii Zderzak (tylko dla osób dojrzałych!).

Zaproszenie na wystawę Marka Sobczyka 1985

Ryszard Woźniak o Marku Sobczyku (z katalogu):

„Jeżeli powiem o nim, że jest samotnym żeglarzem, słoniem morskim lub waleniem, który nosem pruje dumne fale oceanu, to jest to prawda o Nim. Jeżeli powiem, że Marek maluje tak, jak malowałaby sarna dzika gdyby mogła w raciczkach utrzymać pędzel, to będzie to również prawda. Tak samo prawdą jest, że wyciosuje On obrazy z bloków kamiennych, używając do tego celu prostych, czasem prymitywnych narzędzi. Zamęcza je i cyzeluje jakby pragnął zmienić granit w klejnot. Dlaczego to robi? Robi to, ponieważ tkwi po uszy w pogoni za fenomenem ludzkim […].”

W katalogu znalazł się również stenopis ze spotkania w jesiennym parku Konstantego Ciołkowskiego (pioniera kosmonautyki) z Anatolijem Wasiliewiczem Łunaczarskim (pioniera polityki kulturalnej), w których wcielili się Jarosław Modzelewski i Ryszard Woźniak. Rozmowa dotyczyła Sobczyka (pioniera międzyludzkich Ist Wilicz).
Ciołkowski stawia w niej Łunaczrskiemu dwa kluczowe pytania odnośnie twórczości Sobczyka:

Cio: Więc czym odżywia się jego malarstwo?
Łu: Drogi Konstanty, On twierdzi, że czuje się uczniem malując. Lubi stawiać pytania. Czasami są one odpowiedziami, jakby wcale nie szukał odpowiedzi lecz nazywał swoje wątpliwości. […] Z wątpliwości wynika brak efektu jako celu, do którego się dąży i wątpliwość staje się celem.

[…]
Cio: Co zatem interesuje Go jako malarza?
Łu: Nie jest to idealny układ człowiek równa się malarz. Sobczyk szuka podstaw we wszelkiego rodzaju sytuacjach, które spożywa. Książka, przeżycie, opowiadanie, zobaczenie.

 

Katalog wystawy

Widoki wystawy