Przestępne lata

Monika Szwed
malarstwo

30 października – 12 grudnia 2013; Galeria Zderzak, ul. Floriańska 3, Kraków

wernisaż: 30 października (środa) o godz. 19:00

Monika Szwed – Bez tytułu,  z cyklu "przestępne lata" – pastel olejny, papier, 70 x 72 cm, 2013
Monika Szwed – Bez tytułu, z cyklu „przestępne lata” – pastel olejny, papier, 70 x 72 cm, 2013

Poza polem widzenia

Nadchodzi listopad, czas najdzikszych kontrastów, miesiąc ogołocenia, miesiąc ostatnich, drobnych, jaskrawożółtych jabłek, zielonych skrzypów, puchu, popiołu, rdzy.

To właściwy czas, aby zbliżyć się ponownie do hermetycznej i pełnej obietnic poezji Moniki Szwed. Poznańska artystka, której mamy szczęście towarzyszyć w Zderzaku w Krakowie od początku wzrastania jej sztuki, przedstawi nowy cykl rysunków, inspirowany mową Paula Celana, niemiecko-żydowskiego poety.

Tytuł wystawy

przestępne
lata 

pochodzi z wiersza Celana „I SIŁA, I BÓL”

I SIŁA, I BÓL
i to, co mnie pchało, 
co popędzało i wstrzymywało:

jubileuszowe, przestępne 
lata,

odurzenie świerkami, niegdyś,

kłusownicze przekonanie, 
że można by to inaczej powiedzieć, niż 
tak.

Monika Szwed – Bez tytułu, Cykl Przestępne lata – pastel olejny, papier, 70 x 72 cm, 2013
Monika Szwed – Bez tytułu, Cykl Przestępne lata – pastel olejny, papier, 70 x 72 cm, 2013

Twórczość Moniki Szwed tak bardzo różni się od tła jej generacji poetyką i stopniem złożoności, patosem i wirtuozerią, że niezmiernie trudno ją zdefiniować rówieśniczej krytyce. Praktycznie znajduje się ona poza polem widzenia, choć inspiruje i jest naśladowana. To samotnictwo wyrządza coraz większą szkodę zarówno artystce, jak kulturalnej publiczności, która nie ma szansy dostrzec i docenić wartości jej sztuki. Opóźnia też jej wyjście w świat kultury bogatszej, choćby w świat niemieckojęzyczny.

Poetyka ta, bliska akmeizmowi i symbolizmowi, jest kolejnym fenomenem europejskiej dekadencji. Pojawiają się w niej osobliwe przedmioty mnemoniczne, wokół których rozwija się akcja, uwikłana w kilka perspektyw czasowych. Czas i jego metamorfozy mają zasadnicze znaczenie. Zmysłowość tych utworów jest urzekająca – jednocześnie zdystansowana i pełna kontrastów. Ból i czułość, ranienie i leczenie, płciowość i okrucieństwo są nieodłączne, jak pokazuje to na jednym z rysunków skok w kłujące aloesy. Obrazy Moniki składają się z „krajobrazów rozłupanych na syntezy”, jak jądro orzecha, jak odłupki ametystowej geody. Ludzkie oczy takich  nie widzą, stąd jeśli na nie patrzymy, to lekko spłoszeni – z odczuciem, że to nielegalne, że tak być nie powinno, że błysk listopada nie jest realny.

– To historie o „krajobrazach rozłupanych na syntezy”
przez  czas
czekanie
oczekiwanie
rozczarowanie
poszukiwanie
czujność
wiarę
nadzieję
przez pamięć


– To historie o nadliczbowych dniach i nocach; darowanych, niewykorzystanych, czy też wykorzystanych źle
– To historie o przesileniach, przełomach, o potrzebie zmiany
– o ranieniu, leczeniu (skok w aloesy na jednym z rysunków)
– o miejscach, nie-miejscach, gdzie „las poczerniałych słupów” dopiero stanie się „odurzającymi świerkami”
– o peryferiach

z listu Artystki do galerii Zderzak 

Monika Szwed – Bez tytułu, z cyklu "Przestępne lata" – pastel olejny, papier, 70,5 x 77 cm, 2013
Monika Szwed – Bez tytułu, z cyklu „Przestępne lata” – pastel olejny, papier, 70,5 x 77 cm, 2013

Wyposażona w takie narzędzia oraz perfekcyjną technikę warsztatową, artystka była predestynowana do adaptacji kunsztownej mowy poetyckiej, która jest cierpieniem i olśnieniem, i nieraz inspirowała artystów, choćby bliskiego jej Mirosława Bałkę, czy Anselma Kiefera. Bezpośrednie nawiązanie do konkretnego utworu Celana możemy chyba uznać za ideową deklarację, pierwszy raz tak jasną i wyrazistą, z afirmatywnym i nieznośnym „tak” na końcu wiersza, z „bólem” i bezradnością na początku.

Zachodzi obawa, że nasza krytyka artystyczna prześlepi, przegapi tę deklarację, a wraz z nią to, co najtrudniej wyrażalne, co ujawnia się tylko w błysku listopada, poza polem widzenia – czyli celanową Todesfuge, obecną w sztuce Moniki od zawsze jako zasada harmoniczna. Więc dobrze, że ją już mamy – tę cenną wskazówkę, że można pójść jej tropem.

Jeśli dobrze się przyjrzeć, rysunki układają się w „cztery pory roku”
przedwiośnie to wietrzony płaszcz
wiosna z czarnymi słupami drzew i wiosennymi smardzami
lato – kłujące miejsca – kłujące rośliny; raniące agawy i leczące aloesy
jesień – puste kąpielisko
a zima została jeszcze u mnie do poprawek.

z listu Artystki do galerii Zderzak

Fotografie obrazów: Kornelia Szpunar, @ Galeria Zderzak

PLAKAT

RECENZJE I ARYKUŁY:

Łukasz Gazur (Dziennik Polski) „Mroczne skojarzenia”

Fotoreportaż I. Zwolińskiego (SztukPuk) z wernisażu