U ŹRÓDEŁ. O potrzebie naprawy polszczyzny.

Rycerze i luminarze: Żółkiewski Pasek Niemcewicz Piłsudski Brückner Porębowicz Bystroń Krzyżanowski 

24 lipca 2026; Archiwum Galerii Zderzak, Al. J. Słowackiego 58/10, Kraków

Archiwum Galerii Zderzak zaprasza każdego, komu miła jest mowa ojczysta, na szósty wieczór u źródeł, z czytaniem literatury staropolskiej i refleksją o naprawie polszczyzny.

Program wszystkich dwunastu wieczorów z estetyką języka polskiego – prosimy o zapoznanie się i przekazanie bliskim.

RYCERZE I LUMINARZE 
Stanisław Żółkiewski (XVI-XVII w.)
Jan Chryzostom Pasek (XVII w.)
Julian Ursyn Niemcewicz (XVIII-XIX w.)
Józef Piłsudski (XIX-XX w.)
Aleksander Brückner (XIX-XX w.)
Edward Porębowicz (XX w.)
Jan Stanisław Bystroń (XX w.)
Julian Krzyżanowski (XX w.)

W piątek 24 lipca 2026 o godz. 18:00. 
Wstęp wolny.

R.S.V.P.
Prosimy o potwierdzenie obecności telefonicznie (12 257 56 34) lub mailowo zderzak@zderzak.pl

Wieczór skarbów domowych odkrył kilka przysłów nieznanych paremiologom (czego się spodziewaliśmy), a niektóre z tych zdobyczy okazały się jedno-, dwuzdaniowymi epigramatami o wyszukanej formie fonetycznej. Co oznacza, że nie powstały przypadkowo, lecz zabawiano się ich układaniem w środowiskach o żywej kulturze, życzliwych temu gatunkowi. „Przez posły wilk nie tyje” to efekt zabawy w „Olśnij mnie!”, może i cytat z dzieła literackiego. W kaszubskim „Śledź, jak o cholewę” środkowe „ocho!” mówi samo za siebie – chodzi o rybę grubą, tłustą, z ikrą i mleczem. Słynny śląski transparent szyderczy „Tako Roma momy doma” (1970), w którym zrównano bogaty rzymski klub piłkarski z półeczką kuchenną, to porzekadło wprost z domu wzięte. Z kolei „Pierwsza klasa… ostatni wagon” to ujmujący i czysty przejaw żydowskiej melancholii. Domy rodzinne uczestników naszego wieczoru tak różnego były obywatelstwa, że powyższy wniosek estetyczny można przyjąć za pewnik. Starożytni Grecy uwielbiali zabawy i żarty językowe. Polacy podobnie.

***

Po naszych dawnych rycerzach, wojujących całe niemal życie, spodziewać by się można było rzymskiej lapidarności. Nic bardziej błędnego, kultura sarmacka żyła bujnością języka ojczystego, a ślady jej zachowały się jeszcze w XX wieku, który homogenizował i równał, aż zrównał. Wspomnienia legionowe Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego tryskają werwą i humorem, podobnie jak pamiętniki towarzysza pancernego i makaronicznego gawędziarza Jana Chryzostoma Paska, oraz pamiętniki Juliana Ursyna Niemcewicza, adiutanta Kościuszki, obywatela amerykańskiego, doskonałego pisarza i facecjonisty. Lubili oni obracać słowem, cenili jego barwę i życie. Nieco inną tonację mają pamiętniki bohaterskiego hetmana, kanclerza wielkiego koronnego Stanisława Żółkiewskiego, w czasach którego państwo polskie było jeszcze poważną siłą polityczną i cywilizacyjną. Od ich lektury zaczniemy. 

Korzystając z okazji, obejrzymy jedną z najpiękniejszych polskich książek XIX wieku, czyli „Podróże historyczne po ziemiach polskich między rokiem 1811 a 1828 odbyte” autorstwa Niemcewicza, wydane przez Bolesława Maurycego Wolffa w Paryżu i Petersburgu w roku 1858, pochodzącą z biblioteki dworu Bielińskich w Turce pod Lublinem. Powinno nas to dobrze nastroić przed słuchaniem wyimków świetnej polszczyzny luminarzy nauki i polihistorów: Aleksandra Brücknera, Juliana Krzyżanowskiego, Jana Stanisława Bystronia, i wreszcie, co zostawiamy sobie na deser (ale jaki…), prof. Edwarda Porębowicza. Łza się w oku zakręci na tle nędzy obecnej.

Zapraszamy do źródeł!

Foto: Francesco Curradi, „Portret młodej damy z książką” (fragment), olej na płótnie, 86 x 66 cm, Florencja, lata 30. XVII w., Kolekcja Zderzaka
Tekst © Archiwum Galerii Zderzak 2026