Wspomnienie

Witold Urbanowicz
malarstwo

6 – 14 lutego 2014; Galeria Zderzak, ul. Floriańska 3, Kraków

2 grudnia 2013 roku zmarł Witold Urbanowicz – malarz związany z Grupą Nowohucką i Grupą Krakowską. W Galerii Zderzak znany głównie jako malarz materii. Tym razem przypomnimy jego obrazy z lat sześćdziesiątych, w których artysta wrócił do ekspresyjnej figuracji.

Witold Urbanowicz – Bez tytułu,  z cyklu Zwierzęta – kolaż, lata 60.
Witold Urbanowicz – Bez tytułu, z cyklu Zwierzęta – kolaż, lata 60.

Zaproszenie na wystawę w radiowej Dwójce: http://www.polskieradio.pl/

Wspomnienie o Witoldzie Urbanowiczu (1931-2013)

Witold Urbanowicz

Wczoraj, 2 grudnia, w szpitalu w Nowej Hucie zmarł Witold Urbanowicz, malarz urodzony w 1931 roku w Oszmianie w województwie wileńskim. Mąż malarki Danuty Urbanowicz.

Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, należał do Grupy Nowohuckiej (Julian O. Jończyk, Janusz Tarabuła, Danuta i Witold Urbanowiczowie, Jerzy Wroński) oraz do Grupy Krakowskiej.

Był jednym z najciekawszych przedstawicieli polskiego nurtu Malarstwa Materii, twórcą legendarnych obrazów w tej poetyce, takich jak „Srebrny” (1959), „Skóra” (1960), „Złoty” (1961).

W 2000 roku wystawialiśmy jego obrazy na historycznym pokazie Grupy Nowohuckiej w Galerii Zderzak, któremu towarzyszyło pierwsze w polskiej historii sztuki opracowanie tego nurtu w postaci monografii Grupy Nowohuckiej („Malarstwo Materii 1958-1963. Grupa Nowohucka„, pod red. Marty Tarabuły, Kraków 2000).

Mówił wtedy: „Byliśmy nietypową awangardą – nie walczyliśmy z nikim i z niczym. Nasze obrazy były nieefektowne, smutne i milczące. Wyrażały jednak stan ducha pokolenia ludzi, którzy przeżyli wojnę i nie widzieli przed sobą żadnych optymistycznych perspektyw.”

W 1960 roku pisał: „W moim malarstwie dążę do absolutnego spokoju i ciszy. Dzięki temu, że tworzę jeden przedmiot, nie maluję przedmiotów. Jeśli chodzi o materię uważam, że można malować wszystkim: piaskiem, cementem, szmatami, można szyć, szlifować itp. Dążę do tego, aby obraz był sam w sobie, tak jak samo w sobie jest drzewo i kamień. Obraz nie powinien być iluzją rzeczywistości, ale rzeczywistością własną, kierującą się własnymi prawami. Uważam, że obraz powinien być absolutnie zamknięty i w pewnym sensie niedostępny, dopiero oglądający musi go odkryć na nowo.”

W 2008 roku Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu opublikowało poruszające wspomnienia z jego dzieciństwa spędzonego na Kresach oraz artystycznej młodości w Krakowie (kat. „Danuta i Witold Urbanowicz. Obrazy z lat 1957-2007”, pod red. Mieczysława Szewczuka, Radom 2008).

Witold Urbanowicz był artystą z epoki kiedy o malarstwie dyskutowano z najwyższym duchowym napięciem, zaciekle i dowcipnie. „Pamiętam jak Andrzej Wróblewski zaprosił mnie raz na korekty (malował wtedy tę kobietę z miednicą w brzuchu, co wisi w Muzeum Narodowym w Krakowie). Malował krzesełko, kolorowo, a ja mu mówiłem, że nie ma w tym materii, jeden kolor ma wiele kolorów, a on się śmiał…”